Od jakiegoś czasu coraz głośniej mówi się na arenie publicznej na temat zmian klimatycznych i wynikających z tego konieczności wprowadzenia zmian w produkcji, transporcie, prawie itd. Wymusza się na rządach państw i na wielkich koncernach zmiany dotyczące ich dotychczasowej polityki klimatycznej i ekologicznej. I wydaje mi się, że przez to częściowo my jako indywidualne jednostki czujemy się zwolnieni z potrzeby zmiany swoich własnych nawyków na bardziej ekologiczne – na zasadzie ‚ktoś zrobi to za mnie’. Wydaje nam się, że nasze działania nie będą miały wpływu na ogólną sytuację na świecie – nie poczuwamy się do odpowiedzialności. A przecież jeśli każdy robiłby co by chciał to w skali ogólnej doszłoby do katastrofy. Działania jednostek składają się na działanie ogólne. Jeśli każdy z nas zmieniłby niektóre swoje nawyki na bardziej proeko, to docelowo sposób myślenia całej społeczności by się zmienił 🙂 Ale o kształtowaniu poglądów społecznych przez działania jednostek może opowiem innym razem. Dziś nie o tym. Dziś kieruję się do każdego z Was osobno i chcę pokazać każdemu z Was jak w prosty i niewymagający wcale wiele wysiłku czy pieniędzy sposób wprowadzić do swojego życia zmiany, które mają pozytywny wpływ na środowisko. Póki co mamy tylko jedną planetę na której jest nam dane żyć, więc może jednak warto się o nią zatroszczyć – szczególnie, że nie wymaga to wielkiego wysiłku z naszej strony 🙂

Teraz pewnie zastanawiasz się cóż to za ‚magiczne’ rady będę miała dla Ciebie 😉 Na spokojnie – nie będę Cię namawiać na przejście na weganizm (choć na pewno by Ci to nie zaszkodziło ;)), do szycia własnych ubrań, zbudowania ekologicznego domu i innych drastycznych wywrotów w Twoim życiu. Zacznijmy od prostych zmian, które każdy z nas może wprowadzić do swojego życia 🙂

Unikanie plastiku

I teraz właśnie pewnie przeszło Ci przez głowę ‚o nie, znowu ten plastik!’. Niestety, ale jest to jeden z bardziej palących problemów naszego świata, gdyż produkujemy go codziennie ogromne ilości. I mimo tego, że plastik sam w sobie to naprawdę świetny materiał (ze względu na swoją uniwersalność i wytrzymałość), to niestety my z niego korzystamy jednorazowo, a następnie wyrzucamy do śmieci. I niestety ten oto plastik później potrzebuje setek lat, aby się rozłożyć. Co oznacza, że latami będzie musiał nam gdzieś zalegać. Zapewne słyszeliście już o pływających wyspach śmieci na oceanach, toksycznych wysypiskach pod miastami, zakopywaniu śmieci w ziemi, wyciąganiu plastiku z brzuszków zwierząt morskich itd. Ale to wszystko wydaje nam się dość odległe. To teraz zastanówcie się ile razy widzieliście plastikową torbę, butelkę, opakowanie po jedzeniu itp. walające się po Waszym osiedlu, wysypujące ze śmietnika, leżące samotnie na trawniku. Ten ‚śmieć’ magicznie nie zniknie stamtąd 😉 Ponadto coraz częściej mówi się o mikroplastiku, który obecny jest w wodzie pitnej, jedzeniu, które codziennie spożywamy. Na chwilę obecną nie znamy jeszcze konsekwencji jego codziennego przez nas spożywania, ale karmienie siebie plastikiem przez lata raczej nic dobrego nam nie przyniesie. Jak więc Ty możesz sprawić, że będzie go mniej?

Zacznijmy od najprostszej opcji – woda w plastikowych butelkach. Wielu z nas kupuje ją codziennie. Co oznacza, że każdego dnia generujemy co najmniej jedną plastikową butelkę jako śmiecia, a to daje nam min. 30 butelek miesięcznie, a to daje nam ich… 360 rocznie… Brzmi strasznie? Powinno. A przecież ta jedna butelka dziennie nie wydaje się taka straszna i przecież wodę trzeba pić – potrzebujemy jej do życia. A owszem! Potrzebujemy 🙂 Ale… żyjemy w kraju w którym naprawdę dobrze funkcjonuje system oczyszczalni wody i nasza woda z kranów nadaje się do picia. Jeśli przeraża Was wizja picia jej prosto z kranu, to polecam zakupić sobie dzbanek filtrujący (najlepiej szklany ;)), który będzie Wam służył przez wiele lat, a jedyne co robicie to co jakiś czas (zazwyczaj 30 dni) zmieniacie filtr. Dla tych co zaraz zaczną narzekać na to, że przecież oni kupują wodę ‚mineralną’ to mam info – są filtry mineralizujące wodę (np. takie z magnezem). Jeśli zaś należycie do fanów wody gazowanej (btw średnio to zdrowy wybór) i gardzicie smakiem wody niegazowanej to możecie sobie np. dodawać cytryny do wody kranowej – podkręcicie tym jej smak 🙂 A co z tymi, którzy lubią mieć wodę zawsze przy sobie, tymi w podróży, tymi na treningu – czyli każdym kto chce się napić wody poza domem? Na to też są rozwiązania. Możecie np. zakupić sobie metalową butelkę i napełniać ją przefiltrowaną wodą w domu, butelkę z filtrem węglowym i korzystać z niej gdziekolwiek tylko chcecie, albo jeśli już musicie kupić wodę butelkowaną to wybierajcie tą w szklanej butelce bądź plastikowej, ale z oznaczeniem, że nadaje się do recyklingu. Szukajmy rozwiązań, a nie wymówek 🙂

Punkt kolejny prosty do wyeliminowania w nadużywaniu plastiku? Plastikowe siatki, torby, woreczki. W ich eliminacji nawet nasz system ustawodawczy zaczął nam pomagać wprowadzając do sklepów konieczność pobierania opłaty za siatki (niestety jeszcze nie za te na dziale warzywa-owoce :(). Oczywiście zakupy trzeba do czegoś sobie spakować. Cóż więc wybrać? Torby materiałowe 🙂 Można ich używać wielokrotnie, są wytrzymałe, bardziej pakowne i… możemy kupić sobie torbę z dowolnym wzorem jaki będzie się nam podobał. A co na drobniejsze zakupy? Do czego chować owoce, warzywa, orzechy na wagę? Większość owoców czy warzyw możemy wrzucić luzem do torby – nic im się nie stanie, a Ty serio nie musisz tego jednego pomidora pakować do osobnej torebki foliowej. Na drobniejsze produkty polecam materiałowe woreczki, które możecie albo kupić (są dostępne w wielu sklepach ekologicznych), albo samemu w prosty sposób uszyć np. ze starych firanek czy obrusu 🙂

Jakie jeszcze z naszych codziennych zachowań generuje ogrom plastiku? Diety pudełkowe… Coraz częściej po nie sięgamy, gdyż są wygodne, coraz bardziej dostosowane do naszych potrzeb żywnościowych (różnorodne i pod względem samej diety, jak i jej kaloryczności) i ogólnie dostępne. Ale… Tutaj pojawia się wielkie ‚ale’. Większość takich firm oferujących catering dietetyczny niestety dostarcza nam posiłki w plastikowych pudełkach. A takich posiłków dziennie tylko nas samych jest 5, czyli aż 5 pudełek z foliami będzie do wyrzucenia, co znów mnożąc przez ilość dni w miesiącu daje nam… 150 pudełek. I to generowanych tylko przez jedną osobę korzystającą z diety pudełkowej. Jeśli jesteś jedną z tych osób i do tego codziennie kupujesz wodę butelkowaną to chyba nie muszę Ci już mówić ile miesięcznie generujesz plastikowych śmieci 🙁 I nie będę Cię namawiać, abyś nagle zaczął/zaczęła się głodzić czy nie będę Cię zaganiać do kuchni, żebyś sam/sama sobie gotował/a. Na pewno masz swoje powody, aby korzystać z diety pudełkowej. I nie wiem czy wiesz, ale coraz więcej firm oferujących takie diety zdaje sobie sprawę z problemu śmieciowego który generują, więc aby z nim walczyć dają swoim klientom opcje opakowań biodegradowalnych. Wciąż niestety zazwyczaj wiąże się to z dodatkową opłatą, ale wydaje mi się, że przy tym ile pieniędzy i tak już wydajemy na taką dietę, to nie będzie to dla nas aż tak duża różnica w cenie, gdy skorzystamy z takiej opcji. A czy Ty w ogóle sprawdzałeś czy Twój catering oferuje takie pudełka? A jeśli nie, to czy tak jesteś do niego przywiązany, że nie możesz wyszukać innej firmy, która też Cię nakarmi, ale zrobi to w sposób bardziej ekologiczny?

I żeby już nie drążyć tak tego tematu plastiku i Was nie zanudzać przechodzimy do punktu ostatniego walki z plastikiem 🙂 Coś co osobiście mnie niezwykle irytuje, a mianowicie… owoce i warzywa pakowane przez ‚producenta’ w plastikowe opakowania. Szczególnie rzuca się to w oczy w większych sklepach typu Biedronka czy Carrefour i najczęściej dotyczy… żywności określanej jako BIO. WTF? To jaki jest sens kupowania bio ogórka czy kiwi, które przy okazji generuje plastikowy odpad? Jest to dla mnie solidny przykład głupoty. Świetny pomysł na walkę z tym wymyślił Lidl, który zamiast pakować żywność bio w plastik, będzie ją znakował – w ten sposób będziecie mogli kupić seler z pieczątką, która informuje Was o tym, że jest on bio. Także jeśli tak jak ja wolicie wybierać żywność bez dodatkowego plastiku to wybierzcie się lepiej do osiedlowego warzywniaka, na targ czy bio bazar zamiast do sieciówki i kupujecie żywność od ‚lokalnych’ dostawców.

Świadomy wybór konsumenta

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się skąd pochodzi produkt, który kupujesz i jak został wyprodukowany/wyhodowany? Jaka jest jego historia? Jacy ludzie za nim stoją? Czy sprawdzasz składy produktów, które wybierasz? Czy jedynie kierujesz się ceną, opakowaniem, smakiem, wyglądem, reklamą, poleceniem od ‚influencera’? Żyjemy w erze łatwego dostępu do informacji, którą dał nam internet. Producenci mają obowiązek umieszczać na opakowaniu informacje o wszystkich składnikach użytych do produkcji danego towaru, jak również o tym, gdzie został wyprodukowany bądź skąd pochodzi. Nie musimy już dokonywać wyborów ‚na ślepo’ – możemy dokładnie sprawdzić co jemy, co nosimy na sobie, co znajduje się w kosmetykach, których używamy itd. Są nawet appki na telefon, które nam w tym pomogą, aby zrozumieć co kryje się pod niektórymi abstrakcyjnie brzmiącymi nazwami składników. Wystarczy chcieć i poświęcić na to chwilę.

Co do kosmetyków, to osobiście polecam Wam przerzucenie się na te, które są Eko. Im więcej składników pochodzenia naturalnego tym lepiej dla naszej skóry czy włosów. Powstaje coraz więcej marek, które korzystają tylko z naturalnych składników do tworzenia dla nas produktów. Nawet wielkie koncerny wyczuły, że to dobry kierunek i wypuszczają swoje serie Eko kosmetyków. Ważne są przy tym nie tylko składy, ale również opakowania. Najlepiej wybierać te w szkle, ale że nie zawsze się da to warto sięgać po te plastikowe, które mają oznaczenia, że nadają się do recyklingu 🙂 I co ważne, choć nie do końca związane z tematem bycia eko, ale warte poruszenia, to zwracajcie uwagę na to czy kosmetyk, który wybieracie jest cruelty free – co oznacza, że nie był testowany na zwierzętach. Niestety wiele z wielkich koncernów kosmetycznych wciąż sprawdza swoje kosmetyki na biednych zwierzaczkach – nie popierajmy takich marek. Jeśli nie wiecie, których marek w takich wypadku unikać to w sieci znajdziecie bez większego problemu takie listy.

Warto również pogrzebać trochę głębiej i zainteresować się ‚historią’ danego produktu. Polecam każdemu obejrzeć serię Rotten na Netflixie, gdzie w bardzo przystępny sposób ujawniane są fakty dotyczące hodowli/produkcji dość podstawowych dla nas produktów jak np. czekolada, awokado, miód itd. Czy wiedzieliście np., że hodowanie awokado wymaga ogromnych ilości wody i prowadzi do wysuszenia okolicznych terenów? Jeden z tak niesamowicie popularyzowanych produktów i przedstawiany jako superfood jest jednocześnie źródłem ogromnych konfliktów w krajach w których jest hodowany (np. Meksyk, Chile). Albo czy byliście świadomi w jakich warunkach i jak wygląda cykl życia tak popularnego na naszych stołach kurczaka? Jak brutalna jest np. konkurencja na rynku drobiu w USA i o tym ile farm kurczaków było atakowanych przez konkurencyjnych hodowców puszczając tym samym swoich kolegów po fachu z torbami? Jak strasznie kurczaki z produkcji masowej są faszerowane sterydami i antybiotykami, aby dotrwały końca swoich dni a jednocześnie osiągnęły jak najszybciej swoją docelową wagę do ‚ubicia’? W świecie gdy dostęp do informacji jest tak prosty i zajmuje dosłownie chwilę ignorowanie takich faktów jest zrzucaniem z siebie odpowiedzialności. Jako konsumenci mamy wpływ na zachowanie producentów. Wystarczy spojrzeć na case LPP, gdy wyszło na jaw, że kombinują z podatkami. Zaliczyli ogromny spadek sprzedaży spowodowany nagłośnieniem sprawy oraz bojkotem marek należących do LPP. Żeby wyjść z niego na prostą musieli zmienić swoje podejście i zacząć szanować swojego konsumenta. Także nie myślcie, że Wasze wybory nie mają znaczenia – mają i to ogromne. Kupując produkty, które np. nie są fair trade (np. spodnie wyprodukowane w Bangladeszu gdzie warunki pracy są tragiczne i nie ma nawet czegoś takiego jak prawo pracy) przyczyniamy się do pogłębiania takiej sytuacji, gdyż dajemy znać producentowi, iż nam to nie przeszkadza albo udajemy, że nie wiemy co się dzieje. Bądźmy świadomym konsumentem, nie odwracajmy wzroku 🙂

Wyszedł z tego już całkiem długi artykuł, a ja mam wrażenie, że ledwo musnęłam czubek góry lodowej w tym temacie. Jednakże jestem świadoma, że żyjemy w czasach, gdy wszyscy ciągle gdzieś gonimy i nie mamy zbyt wiele wolnego czasu na chociażby czytanie artykułów. Także na tym zakończę pierwszą część artykułu o prostych zmianach, które możemy wprowadzić, aby żyć bardziej eko. Mam nadzieję, że jest dla Was pomocny. I jeśli tym artykułem będę miała wpływ na nawyki zakupowe i ‚śmieciowe’ chociaż jednej osoby to będzie to już dla mnie ogromny sukces 🙂 Część druga wjedzie już wkrótce, a w niej kolejne rady jak małymi kroczkami stać się bardziej eko 🙂

grafika pochodzi z https://www.indoindians.com/