Żyjemy w świecie, w którym wszyscy gdzieś pędzą, deadliny nas gonią, mamy dla siebie coraz mniej czasu. A co za tym idzie niespostrzeżenie wkrada nam się w życie ciągły stres i spinka. Szkoda nam czasu na sen – bo przecież jest tyle rzeczy, które moglibyśmy lub myślimy, że musimy zrobić zamiast spać. Sami na siebie nakładamy presję bycia ‚perfect’, a przecież tak naprawdę to świat wcale od nas tego nie oczekuje, bo niespodzianka… ale ludzie są zajęci przejmowaniem się tym co inni o nich myślą także niewiele czasu poświęcają na myślenie o nas 😉 Ale zamiast to dostrzec to myślimy, że każdy nasz krok jest obserwowany i oceniany przez innych. To uczucie wywołuje w nas potrzebę dążenia do zajebistości i strach przed porażką czy popełnienim błędu. I to nie tylko w pracy, ale przede wszystkim w życiu prywatnym, w relacjach z innymi ludźmi. A co za tym idzie towarzyszy nam ciągły stres, który cóż… pożera nas od środka. Nie tylko ma negatywny wpływ na naszą psychikę, ale również na nasze ciało i relacje z innymi ludźmi. A najgorszy jest ten stres, który podkrada się do nas niezauważenie – często nie jesteśmy nawet świadomi jego istnienia dopóki nasze ciało nie zacznie się na nas wydzierać, że mamy się ogarnąć, gdyż ono już nie wyrabia. Prawie każdy z nas się czegoś boi – od takich podstawowych lęków jak np. przed pająkami, do strachu społecznego – że nie podołamy zadaniom nam postawionym, że zmarnujemy szanse dawane nam przez życie czy najgorzej, ale, że zmarnujemy swoje życie. Czy warto, aż tak się zajeżdżać i pozwalać stresowi zawładnąć naszym umysłem i ciałem? Wiadomo, że nie! 🙂

Życie w ciągłym pędzie i stresie, bez chwili na relaks ma destrukcyjny wpływ na funkcjonowanie człowieka i jego zdrowie. Negatywne objawy stresu to m.in.: gniew, złość, rozdrażnienie (czyli wrogie nastawienie do ludzi i świata), złe samopoczucie, częste przeziębienia i infekcje, palpitacje serca, trudności z oddychaniem, osłabienie, kłopoty ze snem, migreny, szybka utrata wagi, obniżona jakość pracy, drżenie rąk, niestrawność, biegunki, zaparcia, problemy skorne, alergie, zaburzenia w miesiączkowaniu i wiele innych. Finalnie może nawet doprowadzić do rozwoju nowotworów. Także jak widzicie życie ze stresem to nic fajnego.  Stres powoduje zmiany wskaźników wegetatywno-somatycznych. Pod wpływem zagrożenia zwiększa się wydzielanie adrenaliny przez nadnercza, wrasta ciśnienie krwi, przyspiesza akcja serca, wzrasta popziom glukozy we krwi i hamowane są procesy trawienia. Oczywiście krótkotrwały stres działa na nas mobilizująco – produkuje się adrenalina, która pobudza nas do działania. Ale nie da się na niej jechać w nieskończoność. W końcu ciało zaczyna się buntować.

Ci co mnie znają pewnie uważają, że ten problem mnie nie dotyczy 😉 Ja i stres? śmiech na sali, bo przecież mam luźne podejście do życia. Kolejna niespodzianka: otóż jesteście w błędzie 🙂 Z natury jestem nieśmiała i bardzo długo pracowałam nad samą sobą, aby nieśmiałość nie zdominowała mojego życia i decyzji, które podejmuje. Od dziecka występowałam w każdym przedstwieniu szkolnym, brałam udział w konkursach, podejmowałam ryzyko skacząc z dachów garaży czy wychodziłam z inicjatywą poznawania nowych ludzi (itd.) – po prostu przełamywałam swoje własne granice. Czasem wymagało to ode mnie przyjmowania pozy, a czasem po prostu ogromnej odwagi, ale finalnie nauczyłam się chować nieśmiałość do kieszeni, nie przejmować się tym co inni o mnie pomyślą, radzić sobie z porażkami. Nie oznacza to jednak, że nie stresuje się każdego dnia – czasami totalnie trywialnymi rzeczami. I musze przyznać, że stres działa na mnie raczej destukcyjnie niż budująco. Do dziś pamiętam drogę na maturę z historii gdzie ze stresu zwymiotowałam chyba z 5 razy HAH. Czy wobec tego powinnam zacząć unikać sytuacji stresowych? Wiadomo, że tak! Tyle, że… żyjemy w takim świecie, że eliminacja wszystkim czynników stresujących nie jest możliwa. A co za tym idzie musiałam nauczyć się radzić sobie ze stresem, aby nie zjadł mnie na dobre. Ponieważ zapewne niejedna osoba podobnie jak ja boryka się ze stresowym wariactwem to postanowiłam zebrać różne polecane metody na walkę z uczuciem stresu i dorzucić parę takich, które w moim przypadku działają znakomicie. Niewarto męczyć się ze stresem i jego skutkami – szkoda życia na to 😉

1.Tylko się nie uduś!

Bez tlenu długo byśmy nie popciągnęli 😉 I mimo to często zapominamy, żeby oddychać – świadomie. Głębokie wdechy i długie wydechy nie tylko dotleniają nasz organizm, ale również go wyciszają. A co za tym idzie uspokajają. Gdy czuję, że zaraz eksploduję to pierwszą deską ratunku dla mnie jest zamknięcie oczu i głębokie wdechy i wydechy z przepony. Jak to wygląda? Gdy wciągam powietrze nosem to wypycham brzuch do przodu, wstrzymuję je przez sekundę w sobie i powoli ustami wypuszczam ‚wssysając’ brzusek z powrotem do środka 😉 Kilka takich głębokich oddechów od razu mnie uspokaja. Niby takie proste, a jednak tak wielu z nas zapomina jak się oddycha ;P

2. Weź rusz tyłek z kanapy!

Mówi się, że sport to zdrowie. Szkoda tylko, że większość zawodowych sportowców co chwile boryka się z kontuzjami, a na starość ledwo się ruszają 🙂 Zbytnia eksploatacja ciała nigdy nie jest dobrym pomysłem. Ale nie namawiam Was do zajechania swojego ciała, lecz do rozruszania kości 🙂 Jest tyle sposobów na to, aby zaznać trochę ruchu, że każdy na pewno coś dla siebie znajdzie. Wystarczy 15-20 minut dziennie ćwiczeń, aby rozluźnić mięśnie. Godzinny spacerek wieczorową porą nie dość, że pobudzi produkcję endorfinek (hormonów szczęścia), to jeszcze Was dotleni. Wieczorne wariacje taneczne wbudzą w Was salwę śmiechu, a do tego rozruszają te stare graty, które przez tyle godzin siedzą przed komputerem w pracy czy przed telewizorem w domu. Cokolwiek byście nie wybrali to wszystko jest lepsze niż siedzenie na tyłku ;P Już nie wspominając, że ‚skutkiem ubocznym’ będzie poprawa kondycji i sylwetki 😉

3. Ludzie za Tobą tesknią!

Z natury jesteśmy zwierzętami stadnymi, także poza nielicznymi wyjatkami w postaci samotników, większość z nas jednak dobrze czuje się otoczona ludźmi, szczególnie tymi, których możemy nazywać rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Czas spędzony z bliskimi dobrze zrobi naszej psychice – możemy oderwać się od problemów, które nas męczą, pośmiać się czy właśnie przegadać nasze problemy i zrzucić je ze swoich barków. Często przetrawienie problemu z kimś innym pozwala nabrać dystansu. A dystans to podstawa! Nadmierne przejmowanie się prowadzi właśnie do życia w stresie.

4. Jedz zdrowo a będziesz mieć jednego przyjaciela więcej – jelita

Od jakiegoś czasu ‚modne’ zrobiło się zwracanie uwagi na jelita. Dobrze czytacie 😉 Okazuje się, że są one naszym drugim mózgiem. Często bardziej świadomym tego co się z nami dzieje. Często to właśnie one jako pierwsze reagują na stres, który nas dopada. Zapewne każdemu z nas zdarzyło się nie raz biec do toalety w sytuacji silnie nas stresującej. Ale możemy im pomóc poprzez dostarczanie wartościowego jedzenia. Żywienie się ‚śmieciami’ typu fast foody nie dość, że nie przysłuży się Waszej sylwetce, to jeszcze zaburzy florę bakteryjną jelit i doprowadzi do ich buntu. Także warzywka i owoce powinny stanowić podstawę Waszej diety jeśli chcecie być bardziej zrelaksowani. I dobre info dla ‚łasuchów’… czekolada też jest przyjacielem tych dobrych bakterii w naszych jelitach 😀 Tyle, że pojawia się małe ‚ale’… ciemna czekolada 😉 Porady na temat tego co jeść, a czego unikać, aby nasze jelita były szczęśliwe i nas uszczęśliwiały znajdziecie np. w książe „Jelita wiedzą lepiej”.

5. Nie wiesz co ze sobą zrobić w nocy? Weź się lepiej prześpij 🙂

Sen to podstawa naszej egzystencji, podobnie jak oddychanie. A jednak w obu przypadkach traktujemy je jak ‚zło konieczne’ i podchodzimy do nich trywialnie. A przecież każdy chyba zna skutki zarwanej nocki. Następnego dnia jesteśmy jak w trybie ‚zombie’ – niby zyjemy, ale co to za życie 😛 Co do optymalnej długości snu to akurat każdy musi ją sam odnaleźć. W moim przypadku to jest 7godzin – po takiej nocy jestem w cudownym nastroju i świetnie się czuję. Ale dla innych wystarczy 5 godzin, a inni nie powinni schodzić poniżej 10 jeśli nie chcą następnego dnia mieć ochoty wymordować pół świata. Grunt to znaleźć swój rytm i jednak starać się pospać tyle, ile nasze ciało tego potrzebuje. Osoby, które notorycznie niedosypiają zaczynają się sypać psychicznie i fizycznie, a to powoduje, że stają się bardziej podatne na stres.

6. Zrób coś co lubisz – porozpieszczaj się – CODZIENNIE

Każdy potrzebuje chwili tylko dla siebie – wybrać się na rower, poczytać książkę, obejrzeć jakiś serial/film, porysować, upiec ciasto itd. Cokolwiek by to nie było postaraj się tak zaplanować swój dzień, aby znaleźć czas na coś co sprawia Ci przyjemność i pozwoli Ci się wyciszyć. Nie ma sensu pędzić na złamanie karku za karierą wraz z całą masą podobnych nam ludzi, jeśli nie umiemy się na chwilę wyłaczyć i pobyć w swoim własnym towarzystwie relaksująć się. Nasz mózg, a co za tym idzie i ciało, potrzebują takiej chwili restartu gdy mogą odpocząć od natłoku obowiązków i problemów codzienności. Nie miejcie wyrzutów sumienia z tego powodu, że ‚marnujecie czas’ – robienie tego co lubicie nigdy nie jest marnotrastwem czasu, a właśnie jego wzbogacaniem, jak dla mnie w tej chwili np. pisanie tego posta.

7. Skoro już o tym mowa to… ogarnij swoje życie

Nie każdy ma talent do planowania, ale warto wyrobić w sobie nawyk codziennego spisywania zadań do wykonania na dany dzień. Pozwoli nam to nie tylko zobaczyć ile mamy rzeczy do zrobienia, ale również ustalić im priorytety. Może się okazać, że nie wszystko musi być zrobione dzisiaj 😉 I nie ma w tym nic złego, aby niektóre zadania z naszej listy przełożyć na inny termin – tylko nie popadnijmy w skrajność odkładania ‚wszystkiego na później’ 🙂 Wiedząc co musimy, co chcemy, co powinniśmy zrobić jesteśmy w stanie racjonalniej podejść do problemów i uniknąć stresu goniących nas terminów, zaległości itd. Zorganizowany dzień to spokojna głowa. A jeśli z czymś nie zdążymy? Cóż – jutro też jest dzień 🙂

8. Zrozum swój stres

Nie wiem jak Wy, ale mnie często zdarza się, że całe moje ciało wariuje pokazując mi, że się czymś stresuje, chociaż głowie twierdzi, że wszystko jest okey. I co wtedy? Nie pozostaje nic innego jak spokojnie usiąść i wsłuchać się w siebie. Przeanalizować co takiego może być dla nas stresogenne w tym momencie. Jesli da się racjonalnie wytłumaczyć skąd pochodzi ten niepokój to jesteśmy w połowie drogi do wyeliminowania owego czynnika. Czasem stres dzieje się poza naszą świadomością, ale to nie znaczy, że powinniśmy godzić się na daną sytuację i przejść nad nią do porządku dziennego, gdyż może to prowadzić do długotrwałego stresu poważnie odbijającego się na naszym zdrowiu.

9. I na koniec podstawa wychillowania… F*** IT 🙂

Nie na wszystko mamy wpływ, nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować. Czasem dzieją się rzeczy poza naszą kontrolą, a jednocześnie wysoce nas stresujące jak np. rozstanie, szef, który ma wygórowane oczekiwania, choroba, kłótnia z przyjacielem, a nawet nieuprzejma pani w sklepie. W takich sytuacjach jeśli faktycznie nie jesteśmy w stanie znaleźć z niej wyjścia i przygotować sobie planu działania eliminującego czynnik stresogenny, to nie pozostaje nam nic innego jak… odpuścić i olać sytuację 🙂 Oczywiście nie jest to proste – łatwo jest tylko powiedzieć, że ma się coś ‚w d***’. Ale dla chcącego nic trudnego. Zajmijmy swoje myśli czymś innym, skoncentrujmy się na sobie i na miłych rzeczach i powoli krok po kroku idźmy naprzód zostawiając za sobą zmartwienia będące źródłem stresu. Bardzo często przejmujemy się rzeczami na które albo nie mamy wpływu, albo nie są warte naszych nerwów – nauczmy się odpuszczać samym sobie.

Rada ekstra: śmiej się!

Śmiech to zdrowie! Pobudza nas mózg do produkcji endorfin. Także jeśli czujesz, że zaraz rozsadzi Ci głowę z nerwów, żołądek wyjdzie uszami albo cokolwiek innego będącego skutkiem stresu to po prostu znajdź powód do śmiechu (jakieś wspomnienie, głupi filmik, cokolwiek) i śmiej się aż do łez. A najlepiej śmiać się z siebie samego 😀 Dystans! To jest to co nas uratuje 🙂

 

Teraz już znacie skutki życia w biegu pełnego stresów. Samych stresorów nie zawsze możemy się pozbyć, ale możemy spróbować żyć z nimi tak, aby nie robiły nam krzywdy. Mam nadzieję, że moje sugestie co warto wypróbować w walce ze stresem komuś się przysłużą i kiedyś dojdziemy do momentu, gdzie stres nie będzie na nas robił żadnego wrażenia, a nasze ciało będzie żyło w pokoju i harmonii 😀