Od dzieciństwa powtarzano mi ‚szanuj starszych’, ‚szanuj czyjąś własność’, ‚szanuj przestrzeń innych ludzi i ich prywatność’, ‚szanuj uczucia innych ludzi’. I to były bardzo dobre rady. Tylko czym właściwie ten szacunek jest? Według słownika PWN szanować oznacza: 1. «odnosić się do kogoś lub do czegoś z szacunkiem»2. «przestrzegać czegoś, liczyć się z czymś»3. «chronić coś przed zniszczeniem lub nadmiernym zużyciem». Hmmm, szczerze? Niewiele to tłumaczy i pozostawia duże pole do interpretacji w kwestii odnoszenia się do kogoś/czegoś z szacunkiem. I niestety przez to, że nie ma jasnej definicji szacunku to każdy rozumie go na swój sposób. Ale czy to daje nam prawo traktować innych i ich własność jak nam się podoba i według naszego uznania? Oczywiście, że nie! Skoro każdy z nas uważa, że zasługuje na szacunek to czemu tak ciężko przychodzi nam odnoszenie tego do innych?

Szanować ma całkiem sporo synonimów, które mogą pomóc zrozumieć czym sam szacunek jest. Wśród nich warto wymienić ‚liczyć się’, ‚poważać’, ‚dbać o’, ‚chronić przed zniszczeniem’, ‚cenić’ czy ‚respektować’ oraz ‚tolerować’. Bo czyż szacunek nie jest właśnie traktowaniem innych jako równie wartościowych jednostek co my sami? Jedną z moich podstawowych zasad, którymi staram się kierować każdego dnia jest: ‚nie rób innym tego, czego sama nie chciałabyś doświadczyć’. I tym właśnie jest dla mnie szacunek. Dbaniem o uczucia innych, respektowaniem ich praw (wynikających z faktu, że są ludźmi), nie przekraczaniem ich granicy komfortu. Ale szacunek powinien być okazywany nie tylko ludziom, lecz również zwierzętom (wbrew poglądom wielu osób one też czują i nie zasłużyły sobie niczym na to, aby sprawiać im ból i zadawać cierpienie), rzeczom (nie tylko naszym własnym, ale również tym należącym do konkretnych osób, jak i ogółu – własności publicznej, czyli nas wszystkich), a także naszej planecie – jakkolwiek to dziwnie może dla Was zabrzmieć. Ale czy Wam się to podoba czy nie, wszyscy razem na niej żyjemy i powinniśmy szanować tą przestrzeń na której istniejemy. Jeśli wspólnie nie będziemy o nią dbać to w końcu dojdziemy do momentu gdy już nie da się na niej żyć. (BTW polecam obejrzeć Io na Netflixie – świetnie pokazuje dokąd zmierzamy swoją bezmyślnością). A przecież tak niewiele potrzeba, aby zatroszczyć się o nasz świat. I nie jest to żaden eko bełkot. Wyobraźcie sobie, że każdy z 7 miliardów ludzi zamiast pakować jedzenie do plastikowych siatek zacznie używać materiałowych toreb albo zamiast kupować kolejną 1,5 plastikową butelkę wody zainwestuje w dzbanek filtrujący wodę z kranu. Tak niewielka zmiana z perspektywy jednostki, ale jaki efekt globalny! 🙂 Wydaje Wam się to odległy temat? Cóż, to ciekawe skoro żyjecie dzięki ekosystemowi, który zapewnia nam właśnie ta, a nie inna planeta 😉 Ale jeśli szacunek do własnej przestrzeni życiowej jest dla Was zbyt abstrakcyjny to idźmy do bliższej nam strefy i wróćmy do więzi społecznych.

Szanuj bliźniego swego jak siebie samego

Nie jestem wierząca, ale akurat tym zdaniem chrześcijaństwo trafiło w punkt. Jedno z podstawowych przykazań na bazie którego została zbudowana ludzka moralność. Tylko gdzieś po drodze się wypaczyła. Bo jak to jest, że dziś uważamy, że należy nam się szacunek, ale jakoś coraz ciężej przychodzi nam okazywanie go innym? Czyżbyśmy doszli do punktu, gdy nasz egoizm jest tak przerośnięty, że z góry podświadomie zakładamy, iż jesteśmy lepsi od innych? Jeśli tak właśnie jest to sorry, ale sami siebie okłamujemy, gdyż wszyscy jesteśmy równi. To nasze wybujałe ego stawia nas wyżej od reszty ludzi. I niby dlaczego? Bo mamy lepszą pracę, większy hajs, lepszy samochód, wyższy iloraz inteligencji itd.? Ależ mi powód – czytaj: żaden. Wszystko to możemy w jednej chwili stracić i wtedy co? Tracimy prawo do szanowania nas? Otóż nie – przysługuje nam ono z faktu, że jesteśmy ludźmi i żyjemy wspólnie w jakiejś społeczności. Ale nie uczepiajmy się tego na dobre, gdyż owszem zasługujemy na szacunek z faktu naszego istnienia, ale możemy go stracić, gdy zaczniemy krzywdzić innych. Bo jak chcemy być szanowani przez ludzi, którym sprawiliśmy ból czy przykrość,których zawiedliśmy? Ale pamiętajmy przy tym, że nie tylko w relacjach bezpośrednich powinniśmy odnosić się do siebie z szacunkiem.

‚Życie w sieci’ a szacunek, który sobie okazujemy

Żyjemy w czasach, w których w znacznym stopniu komunikujemy się za pośrednictwem internetu. Do wyrażania uczuć coraz częściej stosujemy emotki. O trudnych sprawach rozmawiamy przez messengera, zrywamy ze sobą przez sms, urywamy kontakt blokując drugą osobę. I zaczynamy to traktować jako normę. Ale halo! Pobudka – to nie jest w porządku. Kto z nas chciałby dostać wiadomość, że to koniec wielkiej miłości w smsie? Kto chciałby się obudzić któregoś dnia i zorientować się, że nasz znajomy bez słowa wyjaśnień zablokował nas? Kto widzi sens w prowadzeniu kłótni na messengerze? Co stało się z czasami, gdy ważne sprawy załatwialiśmy w cztery oczy, a nie na dwa ekrany? Podejrzewam, że na palcach jednej ręki byłabym w stanie policzyć ilu z nas nigdy nie dostało kosza przez smsa, nie wykłócało się przez telefon/messengera/whatsappa/insta, nie zostało usuniętych z par na tinderze, czy nie zostało zghostowanych bez słowa wyjaśnień. Zapewne prawie każdy z nas choć raz doświadczył przykrej sytuacji, która spotkała go właśnie z wykorzystaniem pośrednika w formie telefonu/aplikacji. Czy to jest fair? Otóż nie – jest to również przejaw braku szacunku do nas lub do drugiej osoby (jeśli to my wykorzystaliśmy wiadomość tekstową, ‚unfollow’, ‚zablokuj’, ‚usuń’ w celu załatwienia niewygodnej dla nas sytuacji). Rozumiem, że przenosimy nasze życie w sferę online, ale wszystko powinno mieć jakieś granice i serio są sprawy, które warto załatwić face-to-face, albo chociaż słowem wyjaśnień.

‚Internetowa wolność słowa?’

Czymże jest trolling i hejt w sieci jeśli nie właśnie przejawem braku szacunku do drugiej osoby? Czy serio musimy jeżdzić i krzytykować innych ludzi? W ten sposób mamy się dowartościować? Totalnie nie rozumiem osób, które publikują w sieci hejterskie komentarze. Jaki jest tego sens? Z szacunku do drugiej osoby powinny ugryźć się w palce i pohamować swoje zapędy kliknięcia ‚opublikuj’. Czyż nie żyło by nam się lepiej gdybyśmy nie musieli czytać niepochlebnych opinii na swój temat? Niektórzy zaraz się oburzą, że jeśli ktoś publikuje coś w sieci to musi być gotowy na krytykę. KRYTYKĘ – słowo klucz. Konstruktywna krytyka jest zawsze pożądana, gdyż daje bodziec do rozwoju. Ale nie krytykanctwo, które tak wiele osób uprawia tylko po to, aby wylać z siebie żółć, sprawić komuś przykrość, dopiec czy cokolwiek ich tam motywuje. Nie wiem czy to przejaw bezmyślności czy tylko czystej złośliwości, a może zazdrości. Czy te osoby nie są świadome, że w sieci nikt nie jest anonimowy i taki bezsensowny hejt może obrócić się przeciwko nim? Jeśli nie umiemy czy nie chcemy kogoś pochwalić to serio darujmy sobie złośliwe komentarze. Nikomu one nie pomogą, a jedynie mogą kogoś zranić czy demotywować.

Oczekujesz szacunku? Sam też go okazuj

Mój mały móżdżek wciąż nie pojmuje jak doszliśmy do tego momentu, że wymagamy, aby inni nas szanowali, naszą własność, przestrzeń, prywatność, a jednocześnie sami tak łatwo zapominamy, aby okazywać szacunek innym. Coraz częściej nie liczymy się ze zdaniem czy potrzebami innych. Stawiamy siebie i swoje potrzeby na piedestale. Zupełnie bezpodstawnie. Oczekujemy szacunku, ale ciężko przychodzi nam okazywanie go. Czy w ten sposób nie zatracamy w sobie części człowieczeństwa? Czy naprawdę jest nam tak ciężko traktować innych tak jak sami chcielibyśmy być traktowani? Zaczyna nas dopadać znieczulica na innych ludzi, na zwierzęta, na to co dzieje się z naszym środowiskiem. Czy serio takimi ludźmi chcemy być? Internetowymi trollami, aroganckimi dupkami, ghosterami, egoistami patrzącymi na ludzi przez pryzmat tego co możemy dzięki nim zyskać? Człowiek jest zwierzęciem stadnym, ale żeby to stado utrzymać powinien zachować też moralność i postępować zgodnie z nią, aby inni ludzie chcieli z nami przebywać – nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że tego chcą.
Im bardziej obserwuje świat i moje otoczenie tym bardziej przeraża mnie to w jakim kierunku zmierzamy i jak coraz mniej ludzcy robimy się względem siebie nawzajem. Jaka przyszłość nas czeka jeśli nie opamiętamy się? Ale musimy przy tym pamiętać, że ludzi nie zmienimy, możemy jedynie pracować nad sobą, aby stać się ‚lepszą’ wersją siebie. A to będzie już wielki krok w stronę polepszenia świata. Czemu? Wyobraźcie sobie, że każdy na świecie dokonałby takiej zmiany i nagle okazałoby się, że można żyć inaczej wśród ludzi, a świat może być przyjemnym miejscem do życia 🙂 Jeśli wymagamy szacunku dla naszych praw, poglądów, przekonań, potrzeb, a co za tym idzie nas samych, to najpierw nauczmy się taki szacunek okazywać światu. Nie musimy wszystkiego co ludzie robią akceptować, ale dopóki ich działania nikogo nie krzywdzą powinniśmy je tolerować – to dla mnie jest największy przejaw szacunku względem drugiej osoby. Nie oceniać jej za to kim jest, jak postępuje czy jakie decyzje podejmuje. Żyj i daj żyć innym 🙂 Ale przede wszystkim nie rób innym tego czego sam byś nie chciał, aby Tobie zrobiono 🙂 Tak proste zadanie, a jednocześnie dla wielu osób tak trudne do zrealizowania… Pewnie ktoś czytając to zarzuci mi, że jestem niepoprawną optymistką, idealistką, że jestem naiwna. Cóż… ja po prostu wierzę, że możemy być lepsi dla samych siebie i dla siebie nawzajem 🙂 I tym optymistycznym akcentem zakończmy 😉