Wczorajsze wydarzenia z pierwszego Marszu Równości w Białymstoku wywołały we mnie mnóstwo negatywnych emocji, które gdy opadły skłoniły mnie do refleksji na temat tego w jakim kierunku zmierzamy nie tylko jako naród, ale przede wszystkim jako ludzie. Agresja słowna i fizyczna, język pełen nienawiści, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, niesprawiedliwość, strach… z tym musieli zmierzyć się uczestnicy marszu. Marszu, który miał na celu pokazanie wsparcia dla społeczności LGBT. Marszu, który jest oznaką tolerancji względem odmiennej seksualności niż ta powszechnie przyjęta za 'normalność’. Dokąd zmierzamy jeśli takie wydarzenia spotykają się z agresją ze strony nie tylko 'zwykłych’ ludzi, ale również niechęcią Kościoła (który niestety w tym kraju ma ogromną siłę przebicia i wpływ na sposób myślenia mas) i władzy rządzącej? Co się z nami stanie, gdy tolerancja stanie się cechą 'niepożądaną’, a wolność do bycia sobą będzie karana?

Każdy aspekt ludzkiego życia może być źródłem podziałów pomiędzy ludźmi. Nie tylko orientacja seksualna, ale również wyznanie, poglądy polityczne, kolor skóry, metoda urodzenia dziecka, dieta, sposób ubierania itd. Wszystko rozchodzi się o to czy jesteśmy w stanie tolerować te odmienności względem naszych własnych przekonań i poglądów. To, że ktoś inny je mięso podczas gdy my jesteśmy weganami, chodzi do kościoła a my udajemy się do meczetu, decyduje się urodzić dziecko przez cesarskie cięcie a my wybieramy poród w basenie, nie oznacza to, że my mamy rację, a ta druga osoba się myli. Dopóki postępowanie drugiej osoby nie krzywdzi innych ludzi, nie zagraża/narusza ich wolności to jakim prawem chcemy odebrać takiej osobie możliwość bycia sobą i decydowania o własnym życiu? To, że nie zgadzamy się z jej wyborami czy opiniami nie może być podstawą do dyskryminowania jej jako człowieka. Wszyscy jesteśmy równi – każdy z nas jest człowiekiem. Po prostu każdy z nas jest inny. Inny nie oznacza gorszy. Jeśli zaczynamy narzucać innym swoje poglądy jako 'jedyne prawdziwe’ to ingerujemy w ich wolność, a tym samym stajemy się tyranami. Jeśli spojrzymy na dzieje ludzkości to można łatwo dostrzec, że tyrani nigdy dobrze nie kończą, a historia zawsze ich oceni sprawiedliwie.

Tyle ostatnio mówi się o tolerancji i aktach przeciwko niej. Tuż przed wydarzeniami z Marszu Równości w Białymstoku, zrobiło się 'głośno’ o Polsce na arenie międzynarodowej nie ze względu na jakieś nasze osiągnięcia w dziedzinie nauki czy sztuki, lecz… ze względu na fakt, iż jedna z polskich gazet dodała do swojego wydania naklejki z hasłem 'Strefa wolna od LGBT’. Serio? Co dalej? Zaczniemy oznakowywać wszystkie osoby, które mają inną orientację, kolor skóry, przekonania religijne? Czyżbyśmy już zapomnieli o holokauście i jak do niego doszło? Nie od razu ludzie zaczęli trafiać do komór gazowych i obozów zagłady. Zaczęło się właśnie od ograniczania ich wolności, zakazów, znakowania, piętnowania… Takimi właśnie ludźmi chcemy być? W tym kierunku podążać? Na pewno nie ja. I mówię stanowcze NIE! próbom ograniczania ludzkiej wolności do bycia sobą. Dopóki działania takiej jednostki nikogo nie krzywdzą, nie naruszają jej wolności to zdecydowanie wolę żyć zgodnie z zasadą 'żyj i daj żyć innym jak chcą’.

Ale czym właściwie jest tolerancja? Według encyklopedii PWN: tolerancja [łac. tolerantia ‘cierpliwość’, ‘wytrwałość’], socjol. postawa zgody na wyznawanie i głoszenie poglądów, z którymi się nie zgadzamy, oraz na praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy, a więc zgody na to, aby zbiorowość, której jesteśmy członkami, była wewnętrznie zróżnicowana pod istotnymi dla nas względami. Oznacza to, że tolerancja wyklucza stosowanie przymusu jako środka do wpływania na postawy innych ludzi. Wyjątkami są jedynie sytuacje, w których owe postawy zagrażają bezpieczeństwu osób oraz ich mienia (tolerancja nie rozciąga się więc np. na zabójców, gwałcicieli, złodziei itd.). Historycznie to różnie z tą tolerancją bywało 🙁 W większości społeczeństw albo nie było jej wcale, albo była bardzo ograniczona, ponieważ któryś z systemów moralnych był uprzywilejowany. Jednakże dziś zasada tolerancji jest powszechna i prawnie gwarantowana niemal na całym świecie. Nie oznacza to jednak, że ma łatwe życie 🙁 Akty przeciw tolerancji możemy obserwować nie tylko w dalekich nam regionach, ale również na 'własnym podwórku’, czego dobitnym przykładem była agresja względem uczestników Marszu Równości w Białymstoku. Szczerze? Nie takiego państwa oczekuję w XXI wieku – nie takiego społeczeństwa. Ciemnota, nienawiść, agresja – takie rzeczy nie powinny już mieć miejsca. To, że czegoś nie rozumiemy, nie zgadzamy się z czyimiś wyborami życiowymi, nie daje nam prawa do takiego zachowania. Nikt nie wymaga, abyśmy akceptowali 'odmienność’ względem naszych własnych poglądów, ale co z nas za ludzie jeśli nie potrafimy tego tolerować? Jest mi wstyd i jestem zażenowana, że takie rzeczy wciąż mają miejsce. Każdy z nas się rodzi i umiera, każdy ma bijące serce (nawet jeśli sztuczne), każdy ma jakieś cele i marzenia, każdy kocha (bez względu na to czy jest to osoba tej samej czy przeciwnej płci) – wszyscy jesteśmy ludźmi. I zamiast szanować się wzajemnie i właśnie doceniać tą różnorodność między nami (albo chociaż ją tolerować) to wciąż musimy oglądać przejawy dyskryminacji, nietolerancji i stosowanie agresji. Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień w którym każdy z nas będzie mógł być sobą bez strachu o to, że spotka go niechęć i nienawiść ze strony innych ludzi. Tego życzę sobie i Wam 🙂