Zakup produktu w super cenie jest nagrodą. Tylko tak, jak z polowaniem na dzikie zwierzęta przy użyciu cudów techniki, to nierówna walka. Kupując kolejny de facto zbędny przedmiot, niszczymy środowisko.

Święta, Sylwester, a potem czas na realizację postanowień noworocznych i… wyprzedaże!

Zastanawialiście się kiedyś nad tym jakie triki wykorzystują sklepy, aby zachęcić nas do zostawienia w nich pieniędzy? Te wszystkie ubrania i dodatki nie trafiają na wyprzedaż z dobroci serca. Sklep po prostu chce się pozbyć rzeczy, które słabo się sprzedają, zostały w niepopularnych rozmiarach, czy kolejny rok zalegają w magazynie. Nikt nie sprzedaje po kosztach hitów sezonu. Dlatego zanim wybierzesz się na kolejną wyprzedaż przeczytaj jak sklepy (stacjonarne i internetowe) próbują Cię zwabić do przejścia na ciemną stronę zakupoholizmu. 😉

Najbardziej typowe metody stosowane przez sklepy i marki (nie tylko te modowe) polegają przede wszystkim na wykorzystywaniu obniżonej czujności i braku wiedzy konsumentów. Najpierw, na dwa-trzy tygodnie przed wyprzedażą podnoszone są ceny niektórych produktów. Dzięki temu późniejsza obniżka wywołuje w nas efekt WOW. Nie daj się na to nabrać – finalna cena zwykle nie jest tak atrakcyjna, jakby się mogło w pierwszej chwili wydawać. To mechanizm tzw. kotwicy cenowej, czyli ustalanie bardzo wysokich cen wyjściowych, aby kolejne – obniżone – wydawały się bardziej atrakcyjne i opłacalne.

W sklepach stacjonarnych stosuje się typowe zagrywki związane z umieszczaniem stref wyprzedażowych na froncie sklepu i budowanie ich tak, aby konsument w prosty sposób mógł odnaleźć konkretne elementy ubioru. Oznacza to, że np. spodnie, bluzki, sukienki, każde z nich ma swoją indywidualną sekcję (nie ma tu miejsca na mieszanie ze sobą różnych części garderoby). Witryny sklepowe przyciągają przechodniów ogromnymi oznaczeniami dotyczącymi zniżek, a konsumenci zwabieni do wnętrza sklepu po drodze do kasy, czy przymierzalni trafiają także na nową kolekcję. Można więc wykorzystać tę drogę do nakłonienia klienta do dodatkowych zakupów, tym razem już w regularnej cenie.

Zamysłem każdej wyprzedaży jest dotarcie do jak najszerszego grona konsumentów. Aby osiągnąć ten cel, marki stosują wszelakie metody komunikacyjne i różnorodne formy reklamowe. Wśród najskuteczniejszych należy wymienić billboardy, reklamy sponsorowane w internecie, które wręcz nas prześladują (tip: aby się ich pozbyć warto czyścić cookies), media społecznościowe, krzykliwe kolory na witrynach sklepowych, podawanie najniższych cen produktów, mimo, że w sklepie ich ilość jest niezwykle ograniczona, czy znana nam wszystkim zagrywka promocyjna ‘3 za 2’, gdzie zawsze warto dokładnie sprawdzić, czy sumując wszystkie trzy produkty wychodzimy na tym korzystnie. Może się okazać, że za dwa ‘droższe’ produkty zapłacimy tyle, że dobranie tego trzeciego wcale nie uratuje naszego portfela 😉 Warto przekalkulować koszt finalny oraz zadać pytanie, czy w ogóle potrzebujemy tej trzeciej rzeczy? Jeśli o promocji dowiadujemy się przy kasie, to wpadamy w pułapkę, bo dobieramy coś na szybko dla samej możliwości skorzystania z takiej ‘okazji’.

Korzystanie z cen nieparzystych to kolejny sprytny trik. Zdecydowanie lepiej wygląda 19,99 zł niż 20 zł, lub 99 zł niż 100 zł, choć przecież to różnica tylko jednego grosza, czy jednej złotówki.

Jako konsumenci nie jesteśmy też zazwyczaj świadomi, że w znacznym stopniu już puste wieszaki w trakcie wyprzedaży, to również często celowa zagrywka sklepu. Dokładanie asortymentu z opóźnieniem do już wyprzedanych stref robi efekt gorącego towaru i wysyła nam sygnał, że nie ma co się zastanawiać nad zakupem, gdyż wkrótce nie będzie już w czym wybierać.

Jeśli znowu widzicie tekst na witrynie sklepowej ‘taniej się już nie da’ i myślicie sobie ‘ależ okazja!’ to najpierw sięgnijcie po telefon. 😊 W dobie internetu możecie to szybko sprawdzić – wystarczy skorzystać z internetowych porównywarek cen, albo wejść na stronę konkurencyjnego sklepu i porównać cenę podobnego produktu. A co jeśli macie problemy z internetem na terenie jakiegoś sklepu? Prawdopodobnie trafiliście na markę, która korzysta z zagłuszaczy sygnałów GSM!

To tylko część wykorzystywanych powszechnie trików z psychologii sprzedaży. Zastanawiacie się teraz, ile razy daliście się złapać? My też, nie raz 😉 Nie trzeba jednak od razu unikać wyprzedaży jak ognia, wystarczy zapamiętać te triki i być czujnym! Dzięki temu i my, i nasze konta bankowe przetrwają czas wyprzedaży bez szanku i wyrzutów sumienia.

Jeśli zaś robisz zakup przez internet, nie daj się sprowokować hasłom ‘tylko teraz’, ‘oferta ograniczona czasowo’, ‘do wyczerpania zapasów’ (w sklepach online często wykorzystywane są zegary odliczające czas do końca promocji). Jest to technika żerująca na mechanizmie FOMO (ang. fear of missing out), który stał się niezwykle powszechny. To próba wmówienia nam, że jeśli teraz nie dokonamy zakupu, to ominie nas okazja życia. Jadnak nie dajmy się zwariować! Warto podejść do zakupów racjonalnie, gdyż czasem faktycznie możemy mieć do czynienia ze świetnym produktem w bardzo korzystnej cenie. Jeśli już musisz skorzystać z wyprzedaży, to polecamy wcześniej upatrzyć sobie konkretne rzeczy i nawet wybrać się na dzień-dwa przed startem wyprzedaży do sklepu, gdyż bardzo możliwe, że duża część ubrań będzie już ometkowana wyprzedażowo. Na co ‘polować’ w trakcie wyprzedaży? Zdecydowanie na klasyki – stylowe i ponadczasowe elementy garderoby mają szansę być tymi ulubionymi, które będziemy chcieli nosić do oporu.

Jeśli nie macie już ochoty biec na wyprzedaże to nie znaczy, że teraz Wasze szafy będą świecić pustkami, lub za parę spodni, czy nową sukienkę będziecie musieli zapłacić ‘majątek’. Nie tylko wyprzedaże są okazją do rozbudowania szafy. Istnieją alternatywne metody kupowania niskim kosztem, a mianowicie możemy robić zakupy w secondhandach, odwiedzać targi mody vintage , korzystać z takich apek jak Vinted czy LessApp, a także odwiedzać miejsca jak Bazar Miejski (Warszawa, ul. Oleandrów). Warto sięgać po ubrania z drugiej ręki nie tylko dlatego, że tak jest taniej, ale również dlatego, że dajemy ubraniom drugie życie i jesteśmy przy tym eko, bo nie trafiają one na śmietnik, a my jako konsumenci nie napędzamy produkcji kolejnych ubrań. Ponadto, możemy znaleźć w ten sposób perełki ubraniowe, torebkowe, biżuteryjne, którymi możemy podkreślić swoją oryginalność. A jeśli mamy w szafie zbędne ubrania, które wciąż nadają się do noszenia, to możemy spróbować namówić znajomych na swapa, czyli imprezę z wymianą ubrań (zasady ustalacie sobie sami). Nie dość, że pozbędziemy się zalegających ubrań, to jeszcze będziemy mieć okazję do odświeżenia swojej szafy dzięki zasobom znajomych.

Wracając jednak do tematu wyprzedaży, okazji i promocji sezonowych. W styczniu nie tylko centra handlowe czy sklepy online, ale także takie miejsca jak siłownie przeżywają oblężenie. By ćwiczyło się lepiej, można zaopatrzyć się w wygodne getry i specjalne buty, a na jogę przyda się własna mata. Idąc tym tropem kończymy w centrum handlowym chodząc od sklepu do sklepu w poszukiwaniu pożądanych produktów, wypatrując okazji i kupując liczne gadżety w bardzo dobrej cenie. Jeśli regularne ćwiczenia mają na celu nie tylko poprawę samopoczucia, ale także redukcję wagi, to wjeżdża jeszcze dieta – koniecznie pudełkowa, bo ona rozwiąże problem nieregularnych posiłków. Z okazji Nowego Roku można liczyć na dodatkowe promocje, czy pakiety testowe w super cenie.

Co do zasady jestem przeciwniczką diet pudełkowych. Gotuję sama i noszę jedzenie w termosie. Tak jest smaczniej i zdrowiej. Ponadto, termos jest bardziej eko niż pięć plastikowych pudełek jednorazowego użytku, które będziesz wyrzucać każdego dnia na diecie z dowozem. Planujesz kupić nowy bidon lub filtr na wodę? Świetny pomysł, o ile w domu nie stoi już kilka. Jeszcze mata do jogi? Ja też miałam już swoją wymienić, bo oprócz mnie korzysta z niej kot, i jest lekko poszarpana, ale jeszcze damy radę. Świadomie ograniczajmy produkcję śmieci!

Dlatego zadaj sobie pytanie, czy na pewno założona trzy razy koszulka z poprzedniego sezonu się już nie nadaje? Ile masz szamponów, balsamów do ciała, kremów do twarzy? Jeśli tego nie pilnujesz, to pewnie więcej niż myślisz, a Rossmann znów zrobił promocję na jedną z twoich ulubionych marek, 2+1 i tak ciężko się oprzeć. Często nawet nie próbujemy, bo to wymaga zrobienia kroku w tył i przyjęcia szerszej perspektywy. Czego w tym momencie potrzebuję? Czy mam zamiennik w domu, który jeszcze się nie kończy, a może nawet jest całe nowe opakowanie, lub kilka? Czy to wyprzedaż przed likwidacją danego produktu, czy jedna z dziesiątek promocji, które będą się powtarzać w ciągu roku? Promocja trwa jeszcze przez tydzień, może sprawdzę co mam w szafce przed zakupem?

W wielu sklepach jest kusząca opcja zwrotów, ale odpowiedz sobie szczerze na pytanie, czy jeśli kupisz bibelot za 15 zł z myślą, że możesz go oddać, to czy po powrocie do domu jest cień szansy, że pojedziesz specjalnie do sklepu go zwrócić? Paliwo czy bilet autobusowy i godzina wyjęta z życia. To się nie opłaca.

Zakupy wyzwalają podobne emocje jak polowanie. Dlatego ludzie potrafią koczować z namiotami pod sklepem, który ma wypuścić najnowszy model trampków znanego rapera, albo rozpychać się łokciami w gęstym tłumie, by dostać rybę za grosze. Trzeba być bardzo szybkim, lub bardzo cierpliwym, a zakup produktu w super cenie jest nagrodą. Tylko tak, jak z polowaniem na dzikie zwierzęta przy użyciu cudów techniki, to nierówna walka. Kupując kolejny de facto zbędny przedmiot, niszczymy środowisko. To, co dziś jest nagrodą, za kilka miesięcy lub szybciej będzie śmieciem. Każdy nasz zakup jest informacją dla producentów by nie zmniejszać produkcji. Jednocześnie, jako konsumenci nie jesteśmy głównym winnym w tym całym szaleństwie, bo przepisy nie nakładają na producentów wystarczających obostrzeń, które chroniłyby nasze środowisko. To nierówna walka na wielu poziomach, ale ograniczając zakupy mówimy NIE nadprodukcji, tandecie i źle skrojonym szmatom, które nadają się do wyrzucenia po pierwszym praniu.

Warto pomyśleć o swoich priorytetach jeszcze przed wypuszczeniem się na łowy, bo po przekroczeniu progu centrum handlowego wpadamy w sidła i pułapki zastawione przez sztab specjalistów od sprzedaży, choć te już znacie i tak łatwo nie dacie się wpuścić w maliny!

Tekst powstał we współpracy z moją cudowną koleżanką – Gosią, autorką bloga Gluten Freek – blog bezglutenowy <3 Zajrzyjcie do niej koniecznie pod ten link